Dzieñ trzeci. Umieram z nudów.
-Masz tydzieñ wakacji gratis. Ha!
W ¿yciu nie spodziewa³abym siê, ¿e bêdê mia³a piêtnastoletniego, no dobra, dziewiêtnastoletniego szefa. Naprawdê mam takowego.
Dajcie mi kilka dni, zrobiê zdjêcia.
one fine day
Zacznijmy od pocz¹tku. I tak nie mam nic lepszego do roboty. Wygl¹da na to, ¿e moje stanowisko pracy zosta³o zmontowane na moje specjalne ¿yczenie.
-U was pije siê tylko sangriê.
Sangriê?
Cudownie.
-Chcesz trochê wina?- pyta mój szef.
-Nie robimy go sami, ale sami wypijamy- podpowiada jego ojciec.
Firenze.
Jeœli tylko dobrze pamiêtam, wspomnia³yœmy o tym, jak kompletnie spó¿nione wsta³yœmy rano?
-Dziewczyny, jest siódma, musimy jechaæ!
-Zwariowa³eœ?!?! Ja siê nie spakowa³am- krzyczê przera¿ona, moje rzeczy walaj¹ siê po ca³ym mieszkaniu. Nie mogê nic znaleŸæ.
-Musze lecieæ. Mam spotkanie, które zaczê³o siê piêtnaœcie minut temu.
-Matko!
Œwietnie. Ile punktów dostajemy?
-Ann, pakuj siê. Coœ wymyœlimy.
-Mhm, czekaj, rozmawiam z Florianem.
-Pakuj siê, do cholery!
-Czekaj, no, mój zwi¹zek jest dla mnie wa¿niejszy.
-Ja mogê z nim pogadaæ, pakuj siê do diab³a!
Pakowanie idzie mi coraz sprawniej. Trzask, prask, mam wszystko.
-Ju¿ siê spakowa³aœ?
-Mhm, spadaj, muszê porozmaæ z moim ch³opakiem.
-Zawijamy.
-Nigdzie nie zawijam. Rozmawiam o przysz³oœci.
O przysz³oœci? Matko, zwariowa³am.
Skoro ju¿ tak rozmawiamy, przyszed³ mój piêtnastoletni szef montowaæ nam klimatyzacjê. Jak ja kocham Italiê!
Nasz dom jest cudowny. Tym razem nie mieszkamy wœród antyków.
Nie musimy owijaæ mebli przeœcierad³ami i widywaæ codziennie Dziadka i Babci.
Mamy za to pe³ne wyposa¿enie hi fi stereo, ogromny telewizor, DVD i-co najlepsze- ogromny taras.
Co chwilê ktoœ zadaje nam pytanie: Avete bisogno di qualcosa?
OdpowiedŸ brzmi: -Nie, do diab³a, naprawdê mamy wszystko.
Iza pracuje bardzo ciê¿ko. Ja ca³ymi dniami przesiaduje u niej i popijam kawê za kaw¹. Z nudów.
Chodzê na pla¿ê, wracam do Izy, obserwujê giruj¹ce pojazdy, znów idê na pla¿ê, p³ywam, wracam do Izy, œmiejê siê z Izy eks.
Davide jest wart 15 punktów, conajmniej.
Trzy dni zajê³o nam czekanie na Angelo. TRZY DNI!
Na szczêœcie wczoraj przeczucie mnie nie zawiod³o.
Piêtnaœcie punktów dla mnie za zaœniêcie w oczekiwaniu na mojego szefa z brakuj¹c¹ czêœci¹ klimatyzacji i wentylatorem. HA!
Piêtnaœcie? Co najmniej dwadzieœcia.
KLIMATYZACJA! JEST!
Zamykam okna, zamykam drzwi, nie otwieram. Czterdzieœci cztery stopnie w cieniu to jest zbyt wiele jak dla mnie.
Wracaj¹c do tematu Angelo.
Wysz³am wczoraj tylko na sekundkê.
Prawie przejecha³ mnie Marco, wygl¹daj¹c z zaciekawieniem z machiny brata (swojej?).
Szybko wróci³am po Izzi, wypi³yœmy 1/4 butelki Martini, wskoczy³yœmy pod prysznic, na³ozy³ysmy sporo kolorowej bi¿uterii- i by³yœmy gotowe do wypadu w miasto. Miasto?
By³ysmy gotowe wyruszyæ na poszukiwanie naszych ex.
Udao nam siê przejœæ jakieœ 10 metrów. Angelo znalaz³ siê sam.
Co za cudowne miejsce. Che fortuna!
Jak to dzia³a, ¿e w Palizzi nikt siê nie starzeje?
Czy tylko my siê starzejemy?
-Picollo Gianinio!
-Basta! Non sono picollo!
-Per me sei sempre picollino.
Ma³y Gianini ma ju¿ 19 lat i wyrywa dziewczyny na lewo i prawo.
sms:
Dlaczego nie chcia³eœ ze mn¹ tañczyæ na dyskotece?
sms zwrotny:
Bo twój m¹¿ sta³ obok.
ITALIA!
Jak zwykle wygra³a Izzi.
Zapomnia³am przefrbowaæ w³osy przed wyjazdem.
-Czy twoja przyjació³ka ma mê¿a?
-Nie. I mówi³a mi, ¿e bardzo jej siê podobasz.
Carmello.
-Sono Romeo di Palizzi.
Carmello, wytwór mojej wyobraŸni. Mê¿czyzna z absolutnei idealnym cia³em, jakby pod ka¿dy miêsieñ wszy³ sobie maleñk¹ poduszeczkê. Mê¿czyzna, który prezentuje siê na tarasie kanjpy Izzi, smaruj¹c siê drogocenn¹ oliwk¹.
Carmello wie, jak podrywaæ dziewczyny. Jest na tyle uprzejmy, ¿e rozmawa z nami po angielsku.
-I speak english her.
Piêæ minut pó¿niej.
-She want me no. Why?
-Maybe you were impollite?
-Hm?
-Hm? Did you ask her in bad way? You were rude?
-Bad way? Che?
-I am romantico.
-Then give her a flower.
-Che?
-Fiori.
-FIORI!?? NO!
-Allora, non sei romantico.
-Flower no. My heart, yes.
-Ok, give her ring. At least, give her a ring.
Ja muszê siê przyznaæ Izie.
Zazroszczê jej Carmello. Tego wypracowanego cia³a, ka¿dej wystudiowanej pozy, jak¹ on robi, patrz¹c na moj¹ przyjació³kê.
Mnie siê trafi³ jedynie Andrea. Andrea jest synem szefa Izy, uchodzi wiêc za dobr¹ partiê. JeŸdzi ze swoim najlepszym przyjacielem ca³e dnie BMW Z3 (kabrioletem oczywiœcie) i udaje, ¿e wcale nie mija mnie pi¹ty raz.
-PodwieŸæ ciê?
-O nie, dziêki.
-I tak jadê na pocztê.
-Ale my jeszcze zostajemy.
Piêtnaœcie minut póŸniej ma³y Gianino jedzie na pocztê.
Wchodzimy pó³ godziny póŸniej, po kolejnych piêciu minutach mija nas Andrea z t¹ drug¹ ¿ab¹.
-Mhm, ch³opaki jad¹ na pocztê.
Sekunda póŸniej:
-Ooo, patrz, juz za³atwili wszystko.
3 sekundy póŸniej.
-Andrea chyba zapomnia³ portfela, biedny, musi siê wróciæ.
Na szczêœcie Anielskie Nasienie nie mo¿e girowaæ tak czêsto.
Oszczêdza benzynê na poczatek sezonu letniego.
Izzi, wyznaj mi proszê, z kim Angelo dobra³ siê wczoraj w parê? Bo nie uda³o mi siê zauwa¿yæ.
-Tonino,co robimy wieczorem?
Mój szef rozk³ada rêce.
-Zobaczymy siê póŸniej w barze?
Zwariujê.
Na szczêœcie mamy telewizor, a w Tv telezakupy Mango i ten kana³, w którym mo¿na kupiæ wszystkie mo¿liwe odmiany bi¿uterii. Wszystkie, zaznaczam. Na przyk³ad ja ju¿ upolowa³am sobie bransoletkê z wê¿em, 90 euro.
down on my knees
I`m begging you
Mamy te¿ zestaw literatury œwiatowej. Od Spinozy przez Hemingwaya, a¿ po najnowsz¹ literaturê w³osk¹. Wszystko lingua italiana oczywiœcie.
(Plus: wszystkie mo¿liwe encyklopedie, i- dziêki, o Panie- s³ownik angielsko- w³oski.
Jak we wszystkich miejscach, do których trafiamy, mamy równie¿ komplet broni- i ja wcale nie ¿artujê.
Ktoœ tu jest myœliwym, chyba nie mój pietnastoletni szef? Z tego co zrozumia³am, to strzela do kaczek.
Mo¿e byæ i do kaczek. Jak dla mnie nie ma ró¿nicy.
Zgadnijcie, kto przyjedzie do mnie na prze³omie lipca i sierpnia?
Tak! Mój ch³opak!
Swoj¹ drog¹, ciekawy maj¹ system w tej Szwajcarii, po miesi¹cu pracy dostanie 4 dni wolnego, po dwóch miesi¹cach- 2 tygodnie.
Mówi³am ju¿, ¿e przeprowadzamy siê z Izzi do Bern?
Angielski Carmello jest imponujacy.
Uraczy³ mnie dzisiaj pytaniem:
-Hello you, today va bene?
____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Ja siê bojê Carmello.
Przyszed³ do mnie pierwszego dnia z zapytaniem:
-hello, You finanziata??
-no
-hew boyfriend
-a lot
-che?
-tanti ragazzi
No i wiêcej siê nie pojawi³, a¿ do dziœ, ale pyta³ siê Gianino czy mam ochotê na jego numer telefonu, oczywiœcie, ¿e TAK.
Aaaa, Bern. Oczywiœcie, ze siê wyprowadzamy do Bern.
sms od brata Anety ch³opaka:
"Hej, têskniê za Tob¹, w³asnie wbijamy siê na jak¹œ imprezê. Nikogo nie znam, ale jest ok, mimo ze nikt nie daje sobie obci¹æ nogi. Boj¹ siê, cipki"
Bardziej romantycznego mê¿czyzny dawno nie spotka³am.
Mi siê wczoraj podoba³ ten fim o policjantach po w³osku w TV.
Moja praca....
Mam bardzo du¿o pracy. 8 godzin.... dzisiaj by³o 4 klientów, z czego 3-ma by³a Aneta, a jednym Carmello.
Spêdzi³am ca³y dzieñ le¿¹c na tarasie przed knajp¹. Ktoœ kiedyœ widzia³ tych meksykañców w kapeluszach w trakcie sjesty?
Sta³am siê jednym z nich.
- Carmello podaæ Ci szklankê do tego soku?
- nie, nie chcê, ¿ebyœ siê przemêcza³a, jesteœ na to zbyt piêkna.Umówisz siê ze mn¹ po pracy?
- nie
No, to jest bardziej romantyczny mê¿czyzna.
Mój szef dzisiaj po 3 godzinach lezenia na tarasie przed barem:
-idŸ na pla¿ê jak chcesz
-nie, za gor¹co mi
-no tak, ale pamiêtaj, ¿e takie siedzenie te¿ jest mêcz¹ce
No ba. Gdzie ja znajdê takiego szefa.
Poza tym, jestem za barem sama, nie ¿ebym potrzebowa³a pomocy, ale gdyby nie Aneta i Carmello to umar³abym z nudów.
No, zostawiaj¹ mi co rano MTV do ogl¹dania, chyba z litoœci, bo mój szef nienawidzi muzyki.
Jakie s³owa skierowane do mnie wywo³uj¹ najwiêcej œmiechu (jeœli ktoœ ma si³ê siê œmiaæ przy 45 stopniach w cieniu)?
-mi³ej pracy
I pomyœleæ, ¿e razem z tym, ¿e jem i œpiê za darmo zarabiam tu dwa razy wiêcej ni¿ w Polsce. Swoj¹ drog¹ zastanawiam siê z jakich lewych interesów mój szef weŸmie pieni¹dze, ¿eby mi zap³aciæ. Od 3 dni nikt jeszcze nie zap³aci³.
-na koszt firmy!
-dziêki!
Kocham Italiê.
Zapomnia³am o jednej bezcennej rzeczy.
Mina Angelo, kiedy zobaczy³ mnie wczoraj obwieszona bi¿uteri¹ biegn¹c¹ przez Piazzê. Widzisz Angelo, marzenia siê spe³niaj¹, po 5 latach znowu do Ciebie przyjecha³am. Zaraz, skoro 5 lat temu Angelo mia³ 26 lat, 6 lat temu te¿ 26, to chyba oznacza, ¿e dalej ma 26. A nie mówi³am Aneta, ze tu ludzie siê nie starzej¹?
Jezuuuu.....jak tych dwóch rumunów nie skoñczy gadaæ o nas i twierdziæ, ¿e nie rozumiemy, tylko zaczn¹ monta¿ koñcowy klimatyzacji to bêdê bardzo szczêœliwa. Jest 18:48, a mam nieodparte wra¿enie, ¿e temperatura spad³a do 44 stopni.
Idziemy z Anet¹ upolowaæ internet. Jest w jednym domu w ca³ej Palizzi, na szczêœcie jest to dom mojego szefa. Tylko niech ktoœ mi powie jak mamy przejœæ 500 metrów w takiej temperaturze z komputerem pod pach¹.
Anety szef:
- zwróæcie uwagê na monta¿ystów klimatyzacji, mog¹ coœ ukraœæ, ja przyjdê póŸniej,
monta¿ysta klimatyzacji: zaraz wracam,
Minê³a godzina. Wróci³, nie sam.
po 5 minutach gapienia siê na kable:
-zaraz wracamy
Aneta, czy jesteœmy kolejne kilka godzin uziemione?
__________________________________________________________________________________________________________
TORNO SUBITO.
Nienawidzê tych s³ów. Panie, dzwoniê po Tonino, albo za skundê bedzie gotowa ta cholerna klimatyzacja.
Trzy godziny temu:
-O jest, dzia³a. Torno subito.
Wychodzi.
Teraz:
-Chyba coœ siê zepsu³o. Torno subito.
Panie, czyœ pan zwariowa³?
Domani?! Nie ma domani. Ja-chcê-klimatyzacjê-dzisiaj!
Izzi, twoje s³owa siê potwierdzi³y. Wraz z klimatyzacj¹ zamontowano nam termomentr. 44 stopnie. Ja-nie-mogê.
W zawodach najromantycnziejszy mê¿czyzna œwiata wygrywa Twój szef.
-Anitaaaa, vieni qua. Mio zuccero! Dolcessima!
Iza, minê³o 5 lat a on dalej twierdzi, ¿e rzuci ¿onê i siê ze mn¹ o¿eni.
To nawet mog³oby byc interesuj¹ce, scusi Flo, wychodzê za m¹¿ za 50-letniego W³ocha.
Iza, kocham ciê jak siostrê, zatrudniê ciê w barze jeœli zostaniesz ze mn¹ w Italii.
A nie lepiej wyjœæ za mojego 15letniego szefa? Tyle tylko, ¿e jego siostra mnie nienawidzi, razem z t¹ z³oœliw¹ !@#$%^ na M.
Uwielbiam udawaæ, ¿e nie rozumiem po w³osku. Mina tej na M. dziœ rano by³a bezcenna.
Swoj¹ drog¹ wiem, dlaczego ona nienawidzi ciebie (odbi³as jej Carmello!), ale ja? JA?
-Anita, sei troppo bella. Jak ja tu wytrzymam bez ciebie?
-Gianni, mamy jeszcze dwa miesi¹ce.
-Mieszkasz sama w Krakowie?
-Iza, dzisiaj œpisz tutaj.
Mina przestraszonej Izy- bezcenna.
-Gianni!
-Che? Io voglio dormire con Aniiiiita.
Ech. Italia.
No i teraz proszê mi wyt³umaczyæ, dlaczego mój ch³opak nie mo¿e byæ taki romantyczny?
Jedyne, co zrobi³ romantycznego w trakcie trwania naszego zwiazku- zabra³ mnie na dach.
Do dzisiaj nie ustaliliœmy, kto z kim zerwa³ na tym dachu, on uparcie twierdzi, ¿e ja. By³am nawet na tyle z³oœliwa, ¿e z premedytacj¹ zostawi³am na górze kieliszek do wina. No dobra, to nie by³a z³oœliwoœæ. Nie wyobra¿am sobie, jak niby mia³abym zejœæ z tego dachu z kieliszkiem w rêku?
Oczywiœcie, najpierw pieczo³owicie opróŸni³am ten kieliszek.
3 punkty?
Mówi³am ju¿ te¿, ¿e mój ch³opak jest absolutnie genialnym kucharze? Iza mo¿e coœ powiedziec na ten temat, pieczo³owicie odgryza³a g³owy tym gromnym krewetkom, podczas gdy ja z czystej milosci d³uba³am w talerzu. Mi³osc to najlepsza dieta odchudzajaca.
Choc mialam ochote wyspac na moj i Izy talerz cala zawartoœæ garnka z tajskim ¿arciem, powstrzyma³ mnie fakt, ¿e Ludzie Tej Narodowoœci nie jedz¹. Iz, prawda?
Kilkanaœcie punktów za moj¹ piêkn¹, s³oneczn¹ opaleniznê. Pó³ godziny dziennie na s³oñcu robi swoje. Nie na darmo skoñczy³am wszystkie mo¿liwe kursy i szko³y bezpiecznego opalania.
Ujemne punkty dla mojego nosa, który ju¿ pierwszego dnia tutaj sta³ siê jednym wielkim piegiem.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Jest 19:27
Torno subito. Zaraz bêdzie klimatyzacja, tylko tutaj poprawimy jeszcze.
-Ch³opie, po co ³azisz po dachu jak tam nie ma ani pó³ czêœci klimatyzacji, z³aŸ i montuj!
-subito
W ca³ej swojej karierze nie widzia³am kogoœ o tak têpym wyrazie twarzy jak ta postaæ stoj¹ca na balkonie.
Kto kiedykolwiek widzia³ ile mo¿na naba³aganiæ przy monta¿u klimatyzacji niech to pomno¿y przez 4 i doda wielki karton na balkonie i to bêdzie nasze mieszkanie, a czy klimatyzacja dzia³a to siê zobaczy jak wrócimy, chocia¿ nie robi³abym sobie wielkich nadziei.
-Aneta, czy Ci panowie zamiast wyjœæ osiedlili siê u nas na balkonie? bo nie widzia³am, ¿eby przechodzili przez drzwi.
dzisiaj u mnei w pracy:
-Gianni, ja ju¿ nie mogê, jest tak gor¹co, ¿e lód mi siê rozpuszcza zanim podniosê szklankê o ust
-eeee...tam, wam to zawsze jest gor¹co, zobaczysz za 2 tygodnie, jak nadejd¹ upa³y.
¯e co proszê?? to czym jest to powietrze teraz.
Aha, wczorajsza informacja dnia. Jutro bêdzie la³o.
Oczywiœcie nie la³o, tutaj nie la³o od jakichœ 15 lat, wiêc jak mo¿e tak po prostu jutro padaæ.
O i moja ulubiona sprawa.
Mój pierwszy dzieñ pracy.
Wsta³am grzecznie o 7-mej, wysz³am z ³ó¿ka o 8-mej i pobieg³am pod prysznic.
Uwielbiam lodowat¹ wodê o poranku.
Po jakchs 15 minutach, kiedy temperatura cia³a spad³a mi spowrotem do 36 stopni rozejrza³am siê w poszukiwaniu myd³a i co widzê?
Biorê prysznic z salamandr¹. Tak. Salamandra w brodziku pod moimi stopami najspokojniej w œwiecie bierze ze mn¹ ch³odz¹cy prysznic.
Spieprzaj -mówiê wiêc. Oczywiœcie salamandra nie reaguje.
No spieprzaj dziadu, teraz moja kolej, póŸniej tu wleziesz, z Anet¹. Znowu nic, jak siê mo¿na spodziewaæ.
Dopiero groŸba u¿ycia miot³y wykurzy³a j¹ Anecie pod ³ózko. Ups. Hehehe, sorki Anett, ale nie mog³am go³a z miot³¹ goniæ pani salamandry na balkon przez ca³e mieszkanie, bo pewnie przez przypadek Angelo by przejezdza³ ulic¹. Ale to nie by³a ta z tych ogromnych salamander.
________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Ti amo. Tiiiiii amo!20 stopni!!!!!!
Dzia³a dzia³a dzia³a!
Mój szef zap³aci³ za ten dekupa¿ klimatyzacji 140 euro.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Tak, tylko z tym dekupa¿em klimatyzacji zwi¹za³o siê, jak siê niechybnie okaza³o, zepsucie drzwi.
Anety szef wyci¹gn¹³ drzwi i powiedzia³:
-torno ora (ju¿ wracam)
Temperatura zaczyna znowu rosn¹æ do 44 stopni. Klimatyzacja bez drzwi jednak nie ma sensu.....mo¿e siê kimniemy zanim Tonino wróci? Powinnyœmy mieæ jakieœ 2 godzinki.
19:52 - 44 stopnie celcjusza
jak tak wygl¹da œmieræ, to ja mogê ju¿ umrzeæ.
Oczywiœcie tylko dlatego, ¿e ujrza³am wczoraj Angelo. Piêtnaœcie razy przejezd¿a³ przypadkiem.
Cholera, u¿ar³a mnie dzadzara, albo moskit, jak kto woli. Dwudziesta ju¿ dzisiaj. To chyba kara za t¹ salamandrê.
_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
19:55
Ustawiam to na 15 stopni. U nas, w Rosji, mamy nawet mniej.
Dekupa¿ klimatyacji zawsze wi¹¿e siê z umyciem okna. Zapamiêtaæ.
-Wiesz, jak to obs³ugiwaæ?
-Nie. Tonino! To jest zbyt trudne. U nas w Rosji...
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Jest 20:03.
Do mojego miejsca pracy mamy jakieœ 20 minut krokiem ¿ówia. na 19:30 by³yœmy umówine na neta.
-Anett dziemy?
- Zwariowa³aœ? musze siê pomalowaæ jeszcze,
-jezu, sama bym zapomnia³a,
-Myœlê, ¿e jak zd¹¿my na 21-sz¹ to bêdzie dobrze.
Jeœli ktos myœla³, ¿e w³oskiego poœpiechu nie da siê nauczyæ w trzy dni, to siê grubo myli³. I powiem coœ jeszcze. Jestem w 100% pewna, ¿e bêdziemy za wczeœnie.
-masz jak¹œ z³ot¹ bi¿uteriê,
-mam coœ lepszego dla ciebie, czerwono-z³oty bronzer, Angelo padnie, cholera wie jak wygl¹da jego dziewczyna (ktoœ siê spodziewa³, ze ona nie istnieje?)
Aaaa zapomnia³am nadmieniæ, ¿e Aneta zamieni³a siê we w³oszkê.
wczorajsza pó³noc. 35 stopni.
-cholera jasna, zimno jakoœ mi jest, mog³am wzi¹æ kurtkê,
No i przed chwil¹.
-Ja to siê obawiam, ¿e nam znowu bêdzie zimno.
-Tobie chyba, mi nie by³o zimno od conajmniej miesi¹ca.
_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Dzieñ póŸniej.
UN REGALO.
PREZENT
SUPRISE
SONO MOLTO FORTUNATA
CHOLERA JASNA SZCZÊŒLIWSZYM CHYBA NIE MO¯NA BYÆ?!?
Zielony eyeliner, zielona kiecka, ruszamy w miasto.
-Chcesz sukko di frutta?
-Mhm, certo.
Siedzimy na tarasie, oczywiœcie za wczeœnie.
-Idziemy- zarz¹dzam.
-Gdzie?
-Jak to gdzie? W giro!
Gianni krzyczy: -Aniiiiiita, gdzie wczoraj posz³aœ?!?! Czeka³em na ciebie!
-Aniiiita czeka³a w domu, Gianni- moja-droga-przyjació³eczko-nie-spoufalaj-siê-to-jest-twój-szef!
-Gianni, torno subito- mruczê, przypominaj¹c sobie mê¿czyznê od klimatyzacji.
Idziemy.
Ja umieram ze szczêœcia po otrzymaniu maila od mojego ch³opaka (HURRA! PRZYJEDZIE!), Izzi wychyla szyjê w poszukiwaniu Angelo.
JEST!
JEST JEST JEST!
Jedzie bez koszulki, wysiada jakieœ 100 metrów przed nami, TEN UŒMIECH, matko, umieram.
Zbli¿amy siê na niebezpieczn¹ odleg³oœæ, wsiada do samochodu, nadal siê uœmiecha.
-No ba, jeszcze zobaczy³abym z bliska jego starcze cia³o- mówi Izi, nie umiej¹c ukryæ swojego zadowolenia.
-Masz dziœ szczêœcie, jak ja dziœ stracê sukienkê i nie zobacze Marco to chyba siê powieszê.
Spokojnie. Oddychaj.
Izzi jest bliska zejœcia.
-Jedno pytanie. Czy Angelo naprawdê jest taki g³upi, czy o co chodzi?
-Izzi, podejrzewam jedno. On siê dok³adnie tak samo cieszy z tego, ¿e nas widzi, jak my z jego obecnoœci tutaj.
-Coœ w tym jest. Ta mina!
-Myœlisz, ¿e jego dziewczyna cieszy siê tak samo?
-Gdzie jest Marco?
-Ej, skoro ju¿ tak rozmawiamy, to nie chcesz brata Marco? Wygl¹da tak samo, a na imiê ma Fabian. Przypadkiem nie miesza³oby ci siê z Flo.
-IZA!
-No co? Przecie¿ wiesz, ¿e oni maj¹ tak samo ma³o do powiedzenia.
-Mhm. Tyle ¿e ja juz pierwszego wieczoru zosta³am przypisana. Wiesz, jak to dzia³a.
-Eeee tam, to by³o 5 lat temu! Fabian jest starszy, czyli to on jest w³aœciwym dziedzicem supermarketu.
-Mhm. Fabian mnie nienawidzi. Pamiêtasz jak Marco rozwali³ mu audi, zapatrzywszy siê na mnie?
To by³o coœ.
Piêtnaœcie minut póŸniej przyjecha³ na swoim skuterze, krzycz¹c, ¿e szybko musi po¿yczyæ auto od mamity i jedziemy na disko.
Ale, ale...
Jest piêkna pogoda, klimatyzacja hula, jestem spe³nionym cz³owiekiem.
Dlaczego???
22.30
-Chyba was ju¿ tu widzia³am.
-Nie, ch³opaki, siedzê tutaj, nie trzeba mnie nigdzie podwoziæ, dziêki.
-Jest dobrze, trzeci dzieñ, rozpoznajê ju¿, kto ma jakie auto.
-Izz, ten granatowy Mini Cooper to jest ten szesnastolatek czy kto?
-Przepraszam, mo¿e mi pan powiedzieæ, jaki ma pan abonament, skoro ca³ymi wieczorami rozmawia pan przez komórkê? Pewnie ma pan ogromne rachunki, hm?
-Ch³opie, przecie¿ nie da siê tankowaæ do pe³na kilkanaœcie razy w ci¹gu nocy!
-Tak, tak, idŸ do bankomatu, wczoraj jeszcze nie dzia³a³. (Tu nastêpuje scena udawanego wyci¹gania pieniêdzy).
-Ej no ale tych to ju¿ widzia³am kilkanaœcie razu. Jedna ¿aba na drugiej.
-IZA! IZZZZIII!!!! TIIII AMOOOO!
-Co ci siê sta³o?!?!
-Haaaaaaaaaaa! (Ja p³aczê ze szczêœcia).
-No wiem, wiem, Flo przyje¿d¿a.
-Chlip, chliip. Italia nigdy siê nie zmienia.
-Co ci siê do diab³a sta³o?
-Czyœ ty przegapi³a ten zestaw? Zabra³aœ okulary?
-Che passa?
-ANGELO I MARCO. Przebrali koszulki, ¿eby pasowa³y im do czerwonego skuteru Marco. Jacy oni s¹ idealni!
5 lat póŸniej. Znów dobrali siê w zestaw. JeŸd¿¹ w tê i z powrotrem. Z tajnych, acz sprawdzonych ¿róde³ wiemy, ¿e oni nawet siê nie lubi¹.
I tak, Izzi, witamy w Palizzi Marina- jeszcze przed sezonem.
___KOLEJNY DZIEÑ___
HURRA!
W koñcu mój szef postanowi³ postawiæ nasz namiocik. Z tajnych- czeskich- Ÿróde³ wiem, ¿e to bêdzie prawdziwe wydarzenie. Nareszcie, mam ju¿ doœæ tych przymusowych wakacji. Wszyscy siê ze mnie œmiej¹, ¿e ca³ymi dniami wyczekujê na moment, kiedy Iza bêdzie mia³a na tyle du¿o ludzi, ¿ebym musiala jej pomóc.
Nie jestem pewna, czy taki moment nadejdzie.
Mój szef (21 lat, urodzony 11 wrzeœnia):
-Myœlê, ¿e nie powinniœmy otwieraæ w sobotê, bo przegapimy disko, ale rodzice naciskaj¹. Najwy¿ej zamkniemy wczeœniej.
-Idziemy do mnie na strych na wino?-Bia³e, no co, sam robiê. Kogo obchodzi, czy wytrawne?
-Aaaaa, tu sobie rozwali³em, tam przeciê³em, jestem szczêœciarzem, ¿e jeszcze mam oko.
-A co palicie w Polsce?
-Palmy, kwiaty, bananowce.
-Aneeeeta!
-No co? To, co roœnie na ulicach.
-Chcesz zobaczyæ, co roœnie u mnie w ogródku?
-Czyli ju¿ rozumiem, dlaczego wczoraj wsta³eœ o 7 rano dogl¹daæ roœllinki.
-Jeszcze jedno?
No, nareszcie. Czyli jednak da siê tutaj radoœnie spiæ!
Trzeba tylko uwa¿aæ na jedno- zamawiamy maciupkie Heinekenki, 0,25, wtedy Izy szefostwo siê nie zorientuje, ile tak naprawdê wypiliœmy. Moje szefostwo samo mi polewa.
-Bêdziemy musieli podpijaæ pod barem.
-Tonino! Nie pijemy w pracy!
-A po pracy?
-Con piacere.
(Szkoda, ¿e nie wiem, jak jest >z rozkosz¹<).
Po trzeciej kolejce:
-Teraz ja zap³acê- Tonino.
-Nie, ja- krzyczy Iza.
-Ty przecie¿ nie p³acisz?!
-A ty niby p³acisz?
Po piatej:
(W miêdzyczasie dosiad³ siê kolega Tonino)
-Kto teraz p³aci?
-Ja- krzyczy kolega.
Hehe, ju¿ wiem, jak ten interes siê krêci. Biedny ch³opak.
Zapomnia³am dodaæ, ¿e na balkonie piêtro wy¿ej siedz¹ Angelo i Marco albo Fabio, nie wiem, nie rozró¿niam.
Angelo ubra³ czerwon¹ koszulkê i czerwone okulary, wygl¹da ca³kiem inteligentnie.
Ten drugi, nazwijmy go umownie Marco- jest w bia³ej koszulce ze srebrnymi napisami. Cholera jasna, znów nie jesteœmy modne.
Ile masz koszulek w paski, czerwonych i ze srebrnymi napisami, Izzi?
Na szczêœcie wyda³am ostatnie pieni¹dze przed wyjazdem na czerwone bikini w paski. Myœlê, ¿e twoje stringowane bikini te¿ wlicza siê w poczet rzeczy modnych.
Sporo cofnê³am siê od czasów Aarau.
Z braæmi uda³o mi siê obejrzeæ Blow i zasn¹æ w trakcie Lost in translation, tutaj nie potrafiê nawet obejrzeæ jednego (!) filmu z J.Lo (!!).
Zw³aszcza, ¿e ju¿ widzia³am go wczeœniej.
Shall we dance?
-Ja bêdê œpiewaæ, a jak Izzi przyjdzie do nas, to nawet mo¿e zatañczy na barze!
Strefa podziêkowañ:
*dla Gianino, grazie za numer telefonu do Carmello,
*dla firmy Lancome, za wodoodporne tusze do rzês (i dla Diora za ten zielony!),
*dla Mamusi, bo od tygodnia nie zainteresowa³a siê, czy jeszcze ¿yjê,
*dla wszystkich znajomych, nie musicie zasypywaæ nas smsami, naprawdê,....
-W Polsce to nie jest normalne, giro.
-Nie?
-Nie! W Polsce dzwoni siê na policjê, kiedy ktoœ zaczyna robiæ giro dooko³a ciebie.
-Ci mi w³aœnie mówili, ¿e wczoraj girowali z wami do samego domu.
-I dlatego siê ich boimy.
-Zwariowa³aœ?! To s¹ moi koledzy!
-W Palizzi wszyscy s¹ kolegami wszystkich.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
-co robicie w Palizzi w zimie?
-nooo...w zimie to jest 20 stopni, w Palizzi jest ok. 50 osób, wiêc jak jest jakiœ pogrzeb to wszyscy idziemy, no i urodziny oczywiœcie te¿ obchodzimy wszyscy razem.
Carmello mi napisa³ "You are to biutiful for me"
I przebieg³ obok nas krzycz¹c "ho fatto come baywatch"
Gianni nam pokaza³ gdzie mieszka Angelo, ju¿ wiem dlaczego zawsze wychodzimy z domu o tej samej godzinie. On nas widzi z okna.
Ej Anett mam pewne podejrzenia, skoro powy¿sze sytuacje wydaj¹ nam siê godne zapamiêtania, to czy to znaczy, ¿e skurcz³y nam siê mózgi od tych 45 stopni w cieniu?
eeee....g³upio to wymyœli³am, po prostu siê przystosowa³yœmy.
dzisiaj na tarasie mojej pracy, kiedy Davide udawa³, ze rozmawia przez tel. ³ypi¹c okiem w moj¹ stronê, a Carmello pisa³ mi smsa 3 stoliki dalej zrozumia³am, ¿e jestem w raju, tzn by³abym gdyby jeszcze Angelo przejecha³ kilkanaœcie razy. Anett??? Ja go dzisiaj jeszcze nie widzia³am, trzeba iœæ do niego z kwiatami, bo pewnie zachorowa³.
Anety szef jest extra. Trzeba jej to przyznaæ, mo¿e nie wa¿y 200 kg i nie œpi ze mn¹ na plastikowch krzese³kach przed tancbud¹ w godzinach pracy (ca³ych 8), ale pije jak prawdziwy zawodowiec, no i ma kolegów.
-czeϾ, jestem ktostam
-no czeϾ
-gdzie pracujesz?
-tutaj, mam na 9-t¹ do pracy
-a nie musisz iϾ, jest 2-ga
-muszê, za mna siedzi mój szef, Lenkaaaa!!!! jeszcze 3 piwa polej, tylko zrób to tak, ¿eby nikt nie widzia³, tym razem nie p³acimy, jak zwykle;]
Wesz³yœmy z Anet¹ we w³aœciwy tryb ¿ycia:
Rano ja do pracy, ona œpi.Czasem dla odmiany k³ócimy siê o coœ rano. Przed 12 zjawia sie mi pomagaæ w le¿eniu. O 12:30 jemy obiad. O 12:31 zjawia siê pierwszy i ostatni klient na kawê i jest to Davide. Po przele¿eniu do 17:00 biegnê siê przebraæ w kostiumo. W miêdzyczasie Carmello rozk³ada miêœnie na rêczniczku. Le¿ymy na pla¿y do oporu. Nastêpnie idziemy spowrotem do mojej pracy (no, mamy 5 metrów z pla¿y) i czekamy a¿ ktoœ bezpieczny zapyta czy nas odwieŸæ do domu (mamy w koñcu prawie kilometr, przy ponad 40 stopniach mo¿na zejœæ po drodze).
-Nie mam co ubraæ!
-gdzie moja ¿eweleria!
-z³oty pasuje?
-do wszystkiego!
-te kolczyki nie wygl¹daj¹ œmiesznie?
-tu nic nie wygl¹da œmieszne
idziemy! ju¿ 22-ga
Ooooooo Angelo te¿ akurat wychodzi. Oooo i Marco te¿, to Ci zbieg okolicznoœci. Idziemy na darmowe piwo do mnei do pracy, w koñcu zas³u¿y³am. Robota mi siê pali w rêkach.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
[2007-06-08 01:22:00] florian napisa³(a): oh man, if i get this job, i will tell them i come a week later, it will be impossible to go to work in the morning around you
W³aœnie mi siê przypomnia³o.
RELAX
TAKE IT EASY
Izzi, nie pozwól mi dziœ ustawiæ klimatyzacji na 18 stopni, dobra?
Jak tak dalej pójdzie to nabawimy siê reumatyzmu.
-O¿eniê siê z wami dwoma.
-Gianni, masz ju¿ ¿onê.
-Przeszkadza ci to?
-Gianiiiinooooo! Mi fai un favore!
-Che?
-Fai mi vedere dove e casa di Angelo!?!
Widzisz, jak ja siê dla ciebie poœwiêcam?
Czy Angelo mieszka z Mamusi¹? Bo Marco i Fabio na pewno. Sotto supermercato.
Dzisiaj mam zamiar wygraæ z makija¿em. Skoro M!@#$%^ te¿ jest estetica, to ja siê nie poddam. Krótszej spódniczki i bardziej kolorowych oczu jeszcze w Palizzi nie widziano. Mam nadziejê, ¿e mój ch³opak jeszcze mnie pozna, jak przyjedzie.
Jeszcze 3 tygodnie.
Skoro ju¿ o makija¿u mowa:
-Zawsze siê zastanawia³am, jaki trzeba mieæ kolor skóry, ¿eby u¿ywaæ 80 Chanel`a.
-Masz ju¿ taki?
-Obawiam siê, ¿e 80 jest za jasna.
W dzisiejszym menu królowa³y papryczki. Pepperoni, czy pepperoncini, jak kto woli. Nadziewane. Pyszne, choæ przyznam, ¿e mój ch³opak robi lepsze, ale to chyba tylko dlatego, ¿e z uczuciem.
Kucharki nas nienawidz¹, specjalnie mnie. Spêdzaj¹ pracowite poranki zastanawiaj¹c siê, dlaczego ja do diab³a nic nie robiê i za nic nie p³acê.
Zastanawiam siê, kiedy do mojej codziennej sa³atki dosypi¹ mi arszeniku.
Oczywiœcie ca³y dzieñ nie robi³am nic. No dobra, próbowa³am rozpisaæ kalendarz fest i onomastico na nastêpne dwa miesi¹ce, ale i to mi siê nie uda³o. Mój jedyny informator, szef Izzi, zasn¹³ w po³owie rozmowy ze mn¹.
-Gianino, kochasz mnie?
-Co znowu chcesz?
-Numer do Marco.
-Ile jesteœ w stanie zap³aciæ?
-Iza da ci numer do swojej ciotki.
Ciotka Izy ma swoje sekrety a ja nie jestem upowa¿niona do ich zdradzania na forum.
Izzi, starczy ju¿ wygl¹dania na balkonie, daj Angelo siê przebraæ w spokoju!
Ja tam go widzia³am dziœ rano na Piazzy, powiedzia³ mi:
-ciaaaaoooo.
Ty jesteœ bardziej szczêœliwa, widzia³aœ obu braci Markietowców.
I jak ja mam ich rozró¿niæ? Dawniej Fabio nosi³ aparat na zêbach, a teraz?
(Nosi³ te¿ bia³e spodnie, stringi i koszulkê z imitacji skóry wê¿a.)
-Gdzie jest córka dottore?
-Fabiana?
-Mhm, Fabiana.
-Ta co wygl¹da jak donkey?
Jesteœmy strasznie mi³¹ squadr¹. Dziœ uda³o nam siê obgadaæ z Gianino pó³ wioski i wiêkszoœæ przyjezdnych.
-Pamiêtasz Luca? Przyjedzie?
-Z Milano?
-Nie wiem, czy z Milano, ale ten, który chodzi³ tak (tutaj Iza wymachuje rêkami na wszystkie sposoby, ³amie ³okcie i odkrêca sobie nogi).
-Mhm, przyjedzie w po³owie miesi¹ca.
Luca to cz³owiek, którego cia³o sk³ada siê z kilkunastu innych. Noga nie pasuje do korpusu, korpus nie pasuje do rêki. Jest ni¿szy ode mnie o g³owê i pije zawsze sambukê (st¹d jego przezwisko).
Iza, oddajê ci pa³eczkê:
co ciekawego mo¿esz napisaæ o Luca?
(musimy nagraæ jego g³os, jak prosi o caffee con sambucca!)
________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Lucca jest jedn¹ z osób, których nigdy siê nie zapomina, ktoœ pamiêta dowcipas o tym kolesiu, ktory poprosi³ z³ot¹ rybkê, zeby mu jedna reka lata³a nad g³ow¹, druga siê krêci³a, a nogi wykrêca³y jak helikopter? to w³asnie by³ Lucca-Sambucca.
AAaaaa jasne, ¿e widzia³am obu braci markietowców id¹c do pracy, patrzê przed siebie- Marco, patrzê za siebie-te¿ Marco. Nie umiem ich odró¿niæ. Gdyby jeden jeŸdzi³ z lusterkiem pod pach¹ wysz³oby na to samo. A to nie sa bliŸniacy. Widzia³am te¿ dzisiaj siostrê Sambuki, zastanawiam sie jak taka ³adna dziewczyna mo¿e mieæ takiego brata, no chyba ¿e ona poprosi³a z³ot¹ rybkê o urodê.
Jest te¿ coœ strasznego. Wys³a³am smsy do rodziców i ¿adne mi nie odpisa³o. A nie napisa³am ani s³owa o pieni¹dzach. Bo po co nam pieni¹dze skoro za nic nie p³acimy.
Jakby co to kto chce mnie adoptowaæ?
I jeszcze jedna cudowna niespodzianka.
-Szefie? czy ja mogê serwowaæ kawê policji?
-no, a czemu nie?
-no bo 5 lat temu nas chcieli wydalic za pracê na czarno, jak Angelo na nas nada³.
-a myœlisz, ¿e wzi¹³em Twoj paszport, ¿eby sobie zdjêcie zobaczyæ?
-no nie, myœla³am ¿e nie chcesz, zebym zwia³a z tego obozu pracy -mówiê popijaj¹c kawê z nogami na ogrodzeniu i grzej¹c twarz w s³oñcu po³udnia
-to te¿, ale musze spisac umowê o pracê
HURRAAA!!!!! umowa o pracê. Ja tu pracujê legalnie, Aneta s³ysza³aœ? ja legalnie le¿ê ca³y dzieñ przed barem "night life da Gianni Sacca" i donoszê sobie wodê z lodem i cytryn¹.
Dzwoni Carmelo. Nie odbieram bo roaming. Z ¿adnego innego powodu.
A dzisiaj wcale nie by³o ciep³o. Tzn. by³o ok. 40 stopni, ale wia³o jakieœ tsunami. Ledwo dosz³am do pracy. Urwa³o nam wszystkie parasole.
-Ej Carmelo dalej dzwoni, on jest nienormalny czy co?
-tak Aneta, a spodziewa³aœ siê, ze jest normalny?
Wiêc urwa³o mi parasole, Anecie g³owê, moja szefowa przysz³a w swetrze.
-czy on sobie nie zdaje sprawy, ze tu jest roaming? jak myœlisz?
-tak Aneta, on wie co to jest roaming akurat, ¿arcisz
Wieje....no wieje...to nie sprz¹tamy na zewn¹trz, bo po 1-sze policja zabroni³a myæ pod³ogi przez zagro¿enie susz¹ (s¹siedzi po ni¹ zadzwonili, a nie ¿adne zagro¿enie), a po drugie wieje i i tak nie ma sensu...no nie ma sensu...to co kawkê?...no to kawkê.....Izaaaaaaaaaa...zrób 5 kaw......
Bo ja chyba nie nadmieni³am, ze robiê codziennie oko³o tysiaca kaw, ale tylko dla rodziny bli¿szej lub dalszej (patrz Aneta). Zrobienie kawy zajmuje 5 sekund. Kawa, któr¹ ja robiê i tak nikomu nigdy nie smakuje, wiêc musze robiæ drug¹. Nie, ¿eby ta druga siê ró¿ni³a od pierwszej, tylko dla zasady. Bo musze siê nauczyæ robiæ najlepsz¹ kawê w mieœcie. Ju¿ mi prawie wychodzi, Szef od kilku dni nie zg³asza reklamacji.
-jezu co ja mam ubraæ na otwarcie Sole Nero (jedyna dyskoteka w promieniu 60 km) - pyta Aneta z ob³êdem w oczach,
-inauguracja sezonu, weŸ coœ krótkiego i z du¿¹ iloœci¹ z³ota
Idê siê te¿ zbieraæ, Aneta by³a tak mi³a, ze przed sezonem da³a mi czarn¹ po³yskuj¹c¹ plisowan¹ spódniczkê, inaczej musia³abym zostaæ w domu.
-Gianino!! Ile lat ma Angelo?
-22-24, jakoœ tak
-no coœty, odk¹d go znam ma 26, czyli teraz jakies 32
-taaak??? a mi mówi³ coœ innego
Niemo¿liwe, Angelo nie klamie.
______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
hit lata:
I killed an angeeeel
I`m used to give you pleasure
Now I`ll give you pain
ZWARIOWA£AŒ!
Sole Nero wcale nie jest jedyn¹ dyskotek¹, Gianino przedwczoraj zabra³ mnie na giro do Bova Marina, pokaza³ mi conajmniej 3 ró¿ne dyskoteki!
Ech, powinnaœ mniej pracowaæ, mo¿e dowiedzia³abyœ siê czegoœ ciekawego o ¿yciu nocnym Kalabrii.
Radio TeleKolor.
Szefowa Izy:
-Jesteœ zmêczona, Iza?
-Nie, trochê przemarz³am w nocy.
-To wy siê z nikim nie umawiacie?
Jakoœ tak nieszczêœliwie siê sk³ada. My tu nie przyjecha³yœmy dla ch³opaków, raczej dla ca³kowitego odmó¿d¿enia.
KOLEJNY DZIEÑ
KOLEJNE SZANSE
-Gdzie jesteœ, Angelo?!
To jest po prostu niemo¿liwe. Ja nie wierzê. Nie da siê tak diametralnie zmieniæ w ci¹gu 5 lat. Nie tutaj.
Szkoda, ¿e nie studiujê psychologii. Mog³abym zrobiæ portret psychologiczny przeciêtnego obywatela Palizzi Marina.
Tylko czy Angelo jest przeciêtnym obywatelem? Bo jakoœ nie potrafiê w to uwierzyæ.
Studiowa³ tyle lat by zdobyæ wymarzony zawód œmieciarza. Nie mo¿na go skreœlaæ z tego powodu.
Jako jeden z nielicznych znajomych pracuje w Urzêdzie Miasta, Comune Di Palizzi.
Co by nie mówiæ o Angelo, przede wszystkim jest przystojny i zawsze modnie ubrany. Czy to jest jego jedyna zaleta?
Uda³o mi siê dziœ zobaczyæ Marco albo Fabio, znów nie mogê byæ pewna. Mam szczêœcie, nie przejecha³ mnie podczas mojej codziennej passagiaty Vi¹ Nationale, a ja by³am tak obwieszona bi¿uteri¹, ¿e ledwo sz³am. Piêæ punktów?
Czasy siê zmieniaj¹, ludzie doroœlej¹.
Nadesz³a era klimatyzacji.
I jaki sens ma teraz giro, jeœli nie mo¿na wypadaæ przez okno na widok atrakcyjnej dziewczyny? Klimatyzacja zabija wszystkie interesuj¹ce nawyki tutaj. Na szczêœcie istniej¹ jeszcze skutery.
Ze skutera mo¿na nawet spaœæ.
Moim faworytem jest ten dwunastolatek ze skuterem Spidermana.
Przedwczoraj prawie pok³óci³am siê o to z Izzi.
-Ja bym swojemu tak nie pozwoli³a- mruczy Izzi.
-I co, mia³by odstawaæ od reszty towarzystwa- pytam?
-Zwariowa³aœ, mia³by jechaæ do szko³y na tym potworze?
--Oczywiœcie, mo¿e nawet podwióz³by mnie do pracy po drodze.
Wczorajszy wieczór by³ po³owiczn¹ strat¹ makija¿u.
-Mogê ciê pomalowaæ? Proszê, proszê, proszê!
(I umimeram ze szczêœcia na myœl o tym ¿ó³ciutkim cieniu, który Izzi kupi³a przed samym wyjazdem, razem ze stringowanymi majciochami do bikini.)
-Musimy jeszcze popracowaæ nad nasz¹ bronzatur¹. Jeszcze ze dwa dni i bêdê mog³a ca³a smarowaæ siê bronzerem.
-Ej, w³osy mi siê nie chc¹ wyprostowaæ.
-Zostaw, przeciez wszyscy wiedz¹, ¿e masz krêcone.
Racja.
Zó³ta koszulka?
Nie, zielona?
Angelo lubi mocne kolory, wiêc Izzi w poœpiechu przetrz¹sa ca³¹ szafê. ¯ó³ta.
Che fortuna! Angelo te¿ jest w ¿ó³tej, o nie, przebra³ siê, co za drañ!
Angelo jest w b³êkitnej koszulce z napisem Italia, ja jestem w b³êkitnej spódniczce, scusi, Izzi, przegra³aœ.
-Wezmê komputer na balkon, musimy byæ s³yszane.
Nie jest tak trudno zadbaæ o nasze odmó¿d¿enie.
O moje na pewno zadba mój kolega z pracy.
Kolejny pracownik Comune di Palizzi, tym razem umys³owy.
Lat 21, student.
Nie wiem czy przypadkiem mój ch³opak mnie nie porzuci³. Na to wygl¹da.
Ej no ale ja mu tylko napisa³am ¿e chcia³abym siê wprowadziæ. Bez przesady, czy to jest powód ¿eby mnie porzucaæ? (Znowu?)
Wyci¹gniête z historii czatów:
[2007-06-12 20:15:33] Ann napisa³(a): it looks like 2 different brothers
[2007-06-12 20:15:46] florian napisa³(a): it's the same...
[2007-06-12 20:15:53] Ann napisa³(a): no way
[2007-06-12 20:15:53] florian napisa³(a): in the ring, he's an animal :)
[2007-06-12 20:16:05] Ann napisa³(a): i like animals
[2007-06-12 20:16:07] florian napisa³(a): yeah, for sure
[2007-06-12 20:16:08] Ann napisa³(a): on the ring
[2007-06-12 20:16:19] florian napisa³(a): hm?
[2007-06-12 20:17:29] Ann napisa³(a): animal, power, brutal, blood
[2007-06-12 20:17:43] Ann napisa³(a): freedom
Izzi zawsze siê dobrze bawi z moim skype`m.
Przypomnia³o mi siê, jak graliœmy z moim ukochanym we frisbee. Lekko nie-halo, w parku, na trawie, w strojach pla¿owych. Ledwo widzia³am, co powinnam chwytaæ!
Uda³o nam siê porozmawiaæ o tym interesuj¹cym sporcie. Zobaczmy:
-W³aœciwie za³o¿y³em stowarzyszenie graczy. Musze tylko zebraæ podpisy moim czterech przyjació³. Napisa³em statut.
-Powa¿nie?
-Mhm. Oczywiœcie mam ca³y potrzebny sprzêt. Jedno z moich kó³eczek nawet œwieci w ciemnoœciach.
-Swietne. Ja mam taki tusz do rzês. Te¿ œwieci w ciemnoœciach.
[2007-06-07 12:04:03] florian napisa³(a): who?
[2007-06-07 12:04:09] Ann napisa³(a): iza of course :)
[2007-06-07 12:04:21] florian napisa³(a): aha
[2007-06-07 12:04:29] florian napisa³(a): mapa man -> iza
[2007-06-07 12:04:39] florian napisa³(a): have to put that in the dictionary :)
Moja przyjació³ka zosta³a naszym mapa man na czas podró¿y. Gorzej, ¿e ja zosta³am bankiem, co oznacza ¿e nie mamy ani centavo.
Nie tak najgorzej, od ponad tygodnia nie wyda³am ani euro.
-Idziemy dzisiaj na piwo?
-to zale¿y, kto p³aci.
Czy pochwali³am siê ju¿, ¿e wygrana wczorajszego wieczoru nale¿y do mnie?
(I kawa³ek dzisiejszej wygranej równie¿.)
Zainteresowa³ siê mn¹ najg³upszy mê¿czyzna jakiego w ¿yciu pozna³am. Najg³upszy ma³y ¿ab, lat 21.
Nie jestem w stanie opisaæ jego g³upoty, to nawet nie jest brak edukacji, jak u miejscowych, to jest coœ, z czym naprawdê trzeba siê urodziæ. Jak jeszcze raz us³yszê z jego ust s³owo Aniiiiiita, chyba wystrzelam po³owê wioski broni¹, któr¹ mamy w naszej chawirze.
Co najlepsze: spodoba³am mu siê na tyle, ¿e w przyp³ywie uczuæ postanowi³ pracowaæ ze mn¹ i moim szefem ca³e wakacje.
Tonino: -O której posz³aœ dziœ na pla¿ê?
Ma³a ¿aba: -O jedenastej, salutowa³em jej.
Tonino: -A gdzie chodzisz na pla¿ê?
Ma³a ¿aba: -Pokazaæ ci?
Ekhm. Jak ja mu zasalutujê, to mnie popamiêta.
Nie rozumiem jeszcze jednego: dlaczego Angelo i Fratello Di Marco nie zatrzymali siê wczoraj, kiedy lekko wciêta Iza salutowa³a im z balkonu?
Mo¿e dlatego, ¿e wszyscy wisieliœmy na barierkach i rozmarzonym g³osem krzyczeliœmy:
-Vieeeeeeeni qua, Angeletto!
Zw³aszcza mój szef.
Ubaw po pachy,jak to mówi¹.
Co jeszcze?
Angelo w tym roku dobra³ siê w zestaw z Fabio, meglio, bo oznacza to, ¿e mam realne szanse staæ siê dziedziczk¹ supermarketu. Myœlisz, ¿e to jest moja ¿yciowa szansa? Jeœli nie wyjdê za syna twojego szefa to zawsze mogê wyjœæ za Fabio, a wtedy zatrudniê ciê w supermarkecie.
Jak ktoœ nie zajmie siê tym ma³ym kluskowym potworem który od piêciu dni krêci mi siê pod nogami to zrobiê u¿ytek z si³y, któr¹ moje ramiona naby³y podczas wielu godzin noszenia najciê¿szego plecaka œwiata.
Mojego plecaka.
-Gianino, wyswiadcz mi przys³ugê.
-Dimmi?
-Gdybyœ tak móg³ przypadkiem wspomnieæ Carmello, ¿e tam w œrodku kocham Angelo, by³abym ci bardzo wdziêczna.
I do mnie, po polsku:
-Zaczyna siê robiæ nudno. Mam nadziejê, ¿e Angelo siê dowie. -Myœlisz, ¿e móg³by tez wspomnieæ ¿e kocham Marco i Fabio?
-Nie, oni nie pracuj¹ w Urzêdzie Miasta.
To nie jest œmieszne, skoñczy³y mi siê stroje, no dobra, mam od³o¿one coœ ekstfra na sobotê, ale dziœ dopiero jest pi¹tek.
Ju¿ nawet makijazem nie moge nadrobiæ, wczoraj wykorzysta³am niebiesk¹ wodoodporn¹ farbkê, niemal¿e œwiec¹c¹ w ciemnoœciach.
Suprise!
Jemy obiad, nasz¹ œródziemnomorsk¹ sa³atkê.
-Aneeeeta, widzia³aœ?- krzyczy Gianino.
-Che?
-Tam, tam, patrz, noooo!
-???
-Fabio!
-Fabio ustawi³ siê w kanjpie naprzeciwko. Che fortuna.
Czyli jednak ch³opcy nie zm¹dzrzeli tak bardzo, jak nam siê wydawa³o.
Ju¿ wiem, jak¹ najwiêksz¹ m¹droœæ mogê tutaj posi¹œæ:
(i muszê):
Izzi, jak dowiedzieæ siê, po czym mogê rozpoznaæ Marco od Fabia i Fabia od Marco?
Bo po machinach ju¿ umiem, Fabio jako pierworodny ma wiêksz¹.
(Audi A4?)
Gianino jest moim najlepszym przyjacielem tutaj. Rozumie mnei jak nikt inny.
Szkoda, ¿e musi siê uczyæ ca³ymi dniami.
-Wiesz, M³ody, jesteœ zbyt inteligentny jak na Palizzi.
-Wiem.
Nasi Szanowni Czytelnicy,
w zwi¹zku z ogromem zdjêæ, jakie uda³o nam siê zrobiæ w trakcie ca³ej podró¿y tutaj, postanowi³am zaprezentowaæ wam film.
Nie wyobra¿acie sobie nawet, jak d³ugo czasu zajmuje upload zdjêæ na stronê bloggera, naszego cennego czasu, czasu, którego tutaj nie posiadam.
No, i nie mogê pozwoliæ sobie na to, ¿eby poodprykiwa³ mi lakier z paznokci od stukania w klawiaturê.
Czy juz wystarczaj¹co udowodni³am swoj¹ przynale¿noœæ do tego miejsca?
Tak, tak, posiadam z³oty lakier do paznokci.
Z³oty, czerwony i ró¿owy. Chcia³am spakowaæ jeszcze kilka innych kolorów, ale waga samej zakrêtki przerazi³a mnie.
Teraz wiem, ¿e pope³ni³am b³¹d.
Izzi wczoraj:
-Ej, masz ¿ó³ty lakier?
-Fuj, zwariowa³aœ? ¯ó³ty lakier musia³by byæ ohydny.
-Co ty? Kiedy pojedziemy do Reggio? Muszê sobie kupiæ takowy.
W trakcie ca³ej mojej kariery urodynki nie widzia³am ¿ó³tego lakieru, oprócz Inglota. Mam nadziejê, ¿e we W³oszech ten przemys³ jest bardziej rozwiniêty.
No tak, zawsze chcia³am byæ urodynk¹ w Italii.
Wygra³am dzisiaj.
Wytrzyma³am na s³oncu jakieœ pietnaœcie minut. Naprawdê zale¿y mi na tym, ¿eby moja bronzatura wytrzyma³a d³u¿ej ni¿ tydzieñ.
Ech, co za pech.
Siedzê w knajpie Izzi, przypadkiem wszyscy zjawili siê piêæ sekund po moim przyjœciu, jakby piêtnaœcie minut temu nie wypili pierwszej porannej kawy, a mo¿e trzeciej, pi¹tej, kolejnej.
A, zapomnia³abym, chyba zepsu³ siê telefon Izy, od wczoraj nie dosta³yœmy ¿adnej wiadomoœci, no, poza Carmello, ale on jest poza konkurencj¹, nie liczy siê.
WyobraŸcie sobie, ¿e w akcie desperacji Izzi wys³a³a dwie wiadomoœci:
do mamy
do taty.
Nikt nie odpowiedzia³.
Nikt?
Ani Mama, ani Tata.
Czy my zachowujemy siê niczym strêczyciele?
I czy ktoœ zna rodzinê, która chcia³aby nas dwie przygarn¹æ, skoro ju¿ nasze w³asne nas nie chc¹?
2007-07-06
2007-06-29
***CAN I CUT OFF YOUR HAND PLEASE??
Strasznie wkurzyła mnie mama parę dni temu, więc wysłałam jej coś cosi:
Najdroższa Mamusiu,
A zapomniałam, że już nie cierpię po rozstaniu z Jamiem bo znalazłam
sobie nowego chłopaka, możesz być spokojna o moje życie uczuciowe:)))
w załaczniku przesyłam Ci zdjęcia:)
całusy papa
na zdjęciach jest wielki spocony bokser (naprawdę mój chłopak) śliniący się jak bestia do obiektywu,
mam nadzieję, ze na następny raz przemyśli swoje postępowanie i więcej do mnie nie zadzwoni, ze przyszedł rachunek na 1200 zł.
Halo, tu Annnnnn: ZAPOMNIAŁAŚ NAPISAĆ, ŻE JEST BRATEM MOJEGO!!!! TY NĘDZNA KREATURO!
W ogóle nie wiez co to wdzięczność, a skoro już tak rozmawiamy, to twoja Mama miała rację!
Następnym razem nie zmontuję ci chłopaka, który będzie czekał na ciebie z butelką rumu i 4 kg mięsa.
Tym bardziej nie zmontuję ci takiego, który jest właścicielem własnego tageslichtprojektora i samomasującego się (cię?) fotela.
Opuszczam cię, Angelo.
Tak, to zmontuj mi takiego, co się tym mięsem i rumem podzieli, a nie zeżre i wypije sam.
A poza tym chyba o niczym innym od paru dni nie piszemy, więc trzeba byłoby mieć mózg mojego nowego chłopaka, zeby się nie kapnąć, ze jest bratem Twojego.
Ann: Jasne. Trzymam więc kciuki, żeby twoja Mamita się kapnęła. Dostaniesz ode mnie pięćset punktów for free.
ehhh.....echiii......no co mam zrobić jak mi tak życzysz.....
jupiii, właśnie zdałam sobie sprawę, ze juz jutro spotkam się z Angelo.
Angelo jest najwspanialszym chłopakiem na świecie.
Zawsze ma 26 lat (już od 6).Podejrzewam, ze w tym roku też, więc nie ma sensu pytać go o wiek.
Prawdopodobnie kogoś ma.
Niczego sie w życiu nie dorobił oprócz popierdolota, na którym wozi sobie ręczniczek na plażę.
Ostatnio jak mnei rzucił 6 lat temu, to rok później sie tłumaczył, że ciocia w Niemczech mu zeszła i miał problemy ze sprowadzeniem zwłok dlatego nie przyszedł sę pożegnać.
Jak już tak rozmawiamy to Aneta chce mi go odbić za stare grzechy. A ja zrozumiałam, że go kocham dopiero teraz. Aha, 4 lata temu moja siostra odryła, że nie jest urzędnikiem tylko śmieciarzem.
Ann: Coś mi się widzi, że to ty to odkryłaś, biegnąc z workiem na śmieci do spacatury.
To było wtedy, kiedy prawie odcięłaś sbie nogę z wrażenia. Pamiętam dokładnie.
Co jeszcze było fajnego w Angelo?
Skoro już tak rozmawiamy, zawsze był świetnie ubrany. Mam nadzieję, że dalej ma te słodkie chodaczki i sandały na jeden palec.
Fajne było też to, że zapomniałaś go rzucić kilka lat temu, więc wygląda na to, że dalej jesteście razem.
Z mojego punktu widzenia najlepsze w Angelo było jednak coś innego.
Posiadanie przyjaciela pod postacią Marco.
Marco mnie kochał i mam nadzieję, że to się nie zmieniło.
Tylko dla niego nauczyłam się bardzo istotnych słów: E basta con del gel, amore mio!
Pokochałam go w chwili, kiedy rozwalił samochód, zapatrzywszy się we mnie.
to się nigdy w Italii nie zmienia, nie zapominaj o tym:)
ok, zawijamy w dalszą podróż, bo jest 14:00 a mamy tysiąc kilometrów do zmontowania przed obiadem,
1000 punktów za upicie sie wczoraj i nie wstanie o poranku.
2000 dla reszty domowników, która również upiwszy się nie wstała.
3000 dla tej dziewczyny rano, która wytoczyła się z pokoju naszego gospodarza, po jego wyjściu, szukając telefonu.
Najdroższa Mamusiu,
A zapomniałam, że już nie cierpię po rozstaniu z Jamiem bo znalazłam
sobie nowego chłopaka, możesz być spokojna o moje życie uczuciowe:)))
w załaczniku przesyłam Ci zdjęcia:)
całusy papa
na zdjęciach jest wielki spocony bokser (naprawdę mój chłopak) śliniący się jak bestia do obiektywu,
mam nadzieję, ze na następny raz przemyśli swoje postępowanie i więcej do mnie nie zadzwoni, ze przyszedł rachunek na 1200 zł.
Halo, tu Annnnnn: ZAPOMNIAŁAŚ NAPISAĆ, ŻE JEST BRATEM MOJEGO!!!! TY NĘDZNA KREATURO!
W ogóle nie wiez co to wdzięczność, a skoro już tak rozmawiamy, to twoja Mama miała rację!
Następnym razem nie zmontuję ci chłopaka, który będzie czekał na ciebie z butelką rumu i 4 kg mięsa.
Tym bardziej nie zmontuję ci takiego, który jest właścicielem własnego tageslichtprojektora i samomasującego się (cię?) fotela.
Opuszczam cię, Angelo.
Tak, to zmontuj mi takiego, co się tym mięsem i rumem podzieli, a nie zeżre i wypije sam.
A poza tym chyba o niczym innym od paru dni nie piszemy, więc trzeba byłoby mieć mózg mojego nowego chłopaka, zeby się nie kapnąć, ze jest bratem Twojego.
Ann: Jasne. Trzymam więc kciuki, żeby twoja Mamita się kapnęła. Dostaniesz ode mnie pięćset punktów for free.
ehhh.....echiii......no co mam zrobić jak mi tak życzysz.....
jupiii, właśnie zdałam sobie sprawę, ze juz jutro spotkam się z Angelo.
Angelo jest najwspanialszym chłopakiem na świecie.
Zawsze ma 26 lat (już od 6).Podejrzewam, ze w tym roku też, więc nie ma sensu pytać go o wiek.
Prawdopodobnie kogoś ma.
Niczego sie w życiu nie dorobił oprócz popierdolota, na którym wozi sobie ręczniczek na plażę.
Ostatnio jak mnei rzucił 6 lat temu, to rok później sie tłumaczył, że ciocia w Niemczech mu zeszła i miał problemy ze sprowadzeniem zwłok dlatego nie przyszedł sę pożegnać.
Jak już tak rozmawiamy to Aneta chce mi go odbić za stare grzechy. A ja zrozumiałam, że go kocham dopiero teraz. Aha, 4 lata temu moja siostra odryła, że nie jest urzędnikiem tylko śmieciarzem.
Ann: Coś mi się widzi, że to ty to odkryłaś, biegnąc z workiem na śmieci do spacatury.
To było wtedy, kiedy prawie odcięłaś sbie nogę z wrażenia. Pamiętam dokładnie.
Co jeszcze było fajnego w Angelo?
Skoro już tak rozmawiamy, zawsze był świetnie ubrany. Mam nadzieję, że dalej ma te słodkie chodaczki i sandały na jeden palec.
Fajne było też to, że zapomniałaś go rzucić kilka lat temu, więc wygląda na to, że dalej jesteście razem.
Z mojego punktu widzenia najlepsze w Angelo było jednak coś innego.
Posiadanie przyjaciela pod postacią Marco.
Marco mnie kochał i mam nadzieję, że to się nie zmieniło.
Tylko dla niego nauczyłam się bardzo istotnych słów: E basta con del gel, amore mio!
Pokochałam go w chwili, kiedy rozwalił samochód, zapatrzywszy się we mnie.
to się nigdy w Italii nie zmienia, nie zapominaj o tym:)
ok, zawijamy w dalszą podróż, bo jest 14:00 a mamy tysiąc kilometrów do zmontowania przed obiadem,
1000 punktów za upicie sie wczoraj i nie wstanie o poranku.
2000 dla reszty domowników, która również upiwszy się nie wstała.
3000 dla tej dziewczyny rano, która wytoczyła się z pokoju naszego gospodarza, po jego wyjściu, szukając telefonu.
::together forever

-Czy to jest dobry model?
-Myślę, że tak.
-Ile ludzi mogłabym tym zabić?
-Nie wiem, musimy zadzwonić do twojego. On jest dobry w te klocki.
We can get them for you wholesale by Neil Gaiman.

Italia. Mamy odpowiednie ubranka?



The golden bridge. Geld, gold, jewelery.Perles?

Każdy kraj ma swoją Pauzę. Każde miasto.
Zgadnijcie, gdzie będę mieszkać z moim mężem?
Can I cut off your leg, please?




RAJ! JESTEŚMY W RAJU! :)
Nie bój się Stefano, już wyjeżdżamy.
A, prawie zapomniałam- wczoraj był jeden z lepszych dni naszej podróży.
sms: Ciao! My flatmate Francesco would invite you for a diner in a friend of him house. Are you interested?? He has to confirm how many people. His number: XXXXXXXXXXXX
Włoska kolacja. Przystawki, apreritivo, marynowany bób (!).
Alkohol, oczywiście, spore ilości alkoholu.
Benvenuto a Italia.
A, mój chłopak też wygrywa:
Flo: Hallo wie gehts? Could you please tell Ann to go online? Thanks a lot, sicherheitsschuhanmesswagen.
Nie umiem doliczyć się liczby liter w tym słowie.
Pięć punktów za znalezienie dłuższego.
2007-06-28
***FIRENZE BY NIGHT

Przynajmniej uczę się od Anett gotować, bo mój nowy chłopak chyba nie umie.
-mam nadzieję, ze przyjdą moi znajomi i coś ugotujemy popołudniu, tzn. że oni mi coś ugotują, bo ja nie umiem, zjadłem w zeszłym tygodniu cztery kg mięsa...sam....
Anett - a piwo? mamy piwo? -ale co, na wieczór? -no cośty, a jak chcesz gotować bez piwa?Hmmm.... co racja to racja.

Czy po wypiciu piwa i połowy butelki tequili jedzie się samochodem na imprezkę, która odbywa się na placu świrów??...
-oczywiście, ze tak, jesteśmy w Italii!!!
before party

Czy jest ktoś zazdrosny na sali?? tak, jemy obiad na balkonie we Florencji....
Pytanie za 10 pkt. czy autorka tego zdjęcia byla zawiana?

Anett: właśnie załam sobie z czegoś ważnego sprawę, -z czego? -ten współlokator niemiecki rozumie po polsku, przecież mówił wczoraj, że mieszkał rok w Krakowie, -szit...nie powiązałam faktów.....I tak też przegrywają, bo nie wiedzą, że my rozumiemy zarówno włoski jak i niemiecki.
Cholera czy w tym domu każdy mówi innym językiem, a wszyscy się rozumieją i na domiar złego udają, ze wcale nie.

***money, money, money,
Dobra, przyznajemy się, wydałyśmy wszystkie pieniądze, tzn. mamy jakieś 15 euro i w związku z tym mamy takie niedyskretne pytanko:
hm? por favor?
hm? por favor?
::yesterday was a lie
Postaram się opisać drogę ze Szwajcarii do Italii.
Jest 12:25. Iza dalej śpi.
Oczywiście twierdzi, że to z powodu mosquitów.
Ja myślę, że to ma coś wspólnego z wczorajszym wieczorem. Z tequillą i Florencją nocą.
Do granicy odwiózł nas mój luby.
Pisałam już, jaka parszywa atmosfera panowała w samochodzie?
Ekhm.
Tak było.
-Masz klucze?
-Dwa miesiące.
-Dwa długie miesiące.
-To wcale nie jest tak długo.
Zgadnijcie, kto przyjeżdża ze mną we wrześniu do Polski?!
(W tym miejscu powinna znajdować się scena pożegnania.)
-To co robimy?
-Nie wiem, posiedź chwilę.
-Idę po coś do jedzenia.
Mówiłam już, że Szwajcarzy nie jedzą?
Mój chłopak gotuje wyśmienicie. Naprawdę czekał na nas z obiadem, całym złożonym z organicznego jedzenia, hm, trzeba się zdrowo odżywiać, prawda?
-Mam rogalika! Upolowałam najzwyklejszego rogalika!
-Nareszcie.
-Mam też energy jogurt. Wygrywamy. Trzy punkty.
-Tobie też chce się pić po tym rogaliku?
-Eeee, kupimy wodę na następnej stacji.
Toczymy się z plecakami. Jak dwa żółwiki, a może raczej ślimaki. Z domkami na plecach. Z dobytkiem całego życia.
-Jezu jakie to jest ciężkie!
-A mówiłam, zostaw kapciuszki. Nie będziesz ich potrzebowała!
-Haaaalo!
-Tylko nei to. Francuz.
-(tu następuje długi wywód po francusku.)
-Merde!
-Iza, ten stop się złapał sam.
-No ba.
-Czy on może nas przewieźć przez granicę dwie?
-Bo ja wiem. A nie zmieścisz się pod łóżkiem?
Kto mi uwierzy, jeśli powiem, że dogadałyśmy się z nim po francusku?
Udało nam się wymienić kilka opinii o drogach, korkach, jeziorach i widokach.
-Tutaj was wysadzę. O nie, nie mogę się tu zatrzymać!
-Merde!
-Arivederla!
-Ciao!
Ufff. Nigdy więcej kierowcy, z którym nie mogę się dogadać. No way.
-Pić mi się chce.
-Mnie też.
-Jeny, jak mi się chce pić.
-Skoro już tak rozmawiamy, tutaj nie ma sklepu.
-Wiem. Widzę.
-Angeloooo! Widzę cię! Dlaczego się nie zatrzymujesz?
-Patrz, tam jedzie Angelo! Ciao, Angeletto!
-Angelo, mio caro, dove vai?!
-Ej chyba złapałaś Angelo!
-Czy to się nazywa fatamorgana?!
-Angeeeelo?!
-Ej ja się tak nie bawię. Minęły już trzy minuty.
-Ech. Angelo się zawsze spóźnia.
-Z panem nie jadę.
-Z tym następnym też.
-Dobra, minęło pięć minut. Angelo, obrażam się.
-Chce mi się pić.
c.d.n.
Jest 12:25. Iza dalej śpi.
Oczywiście twierdzi, że to z powodu mosquitów.
Ja myślę, że to ma coś wspólnego z wczorajszym wieczorem. Z tequillą i Florencją nocą.
Do granicy odwiózł nas mój luby.
Pisałam już, jaka parszywa atmosfera panowała w samochodzie?
Ekhm.
Tak było.
-Masz klucze?
-Dwa miesiące.
-Dwa długie miesiące.
-To wcale nie jest tak długo.
Zgadnijcie, kto przyjeżdża ze mną we wrześniu do Polski?!
(W tym miejscu powinna znajdować się scena pożegnania.)
-To co robimy?
-Nie wiem, posiedź chwilę.
-Idę po coś do jedzenia.
Mówiłam już, że Szwajcarzy nie jedzą?
Mój chłopak gotuje wyśmienicie. Naprawdę czekał na nas z obiadem, całym złożonym z organicznego jedzenia, hm, trzeba się zdrowo odżywiać, prawda?
-Mam rogalika! Upolowałam najzwyklejszego rogalika!
-Nareszcie.
-Mam też energy jogurt. Wygrywamy. Trzy punkty.
-Tobie też chce się pić po tym rogaliku?
-Eeee, kupimy wodę na następnej stacji.
Toczymy się z plecakami. Jak dwa żółwiki, a może raczej ślimaki. Z domkami na plecach. Z dobytkiem całego życia.
-Jezu jakie to jest ciężkie!
-A mówiłam, zostaw kapciuszki. Nie będziesz ich potrzebowała!
-Haaaalo!
-Tylko nei to. Francuz.
-(tu następuje długi wywód po francusku.)
-Merde!
-Iza, ten stop się złapał sam.
-No ba.
-Czy on może nas przewieźć przez granicę dwie?
-Bo ja wiem. A nie zmieścisz się pod łóżkiem?
Kto mi uwierzy, jeśli powiem, że dogadałyśmy się z nim po francusku?
Udało nam się wymienić kilka opinii o drogach, korkach, jeziorach i widokach.
-Tutaj was wysadzę. O nie, nie mogę się tu zatrzymać!
-Merde!
-Arivederla!
-Ciao!
Ufff. Nigdy więcej kierowcy, z którym nie mogę się dogadać. No way.
-Pić mi się chce.
-Mnie też.
-Jeny, jak mi się chce pić.
-Skoro już tak rozmawiamy, tutaj nie ma sklepu.
-Wiem. Widzę.
-Angeloooo! Widzę cię! Dlaczego się nie zatrzymujesz?
-Patrz, tam jedzie Angelo! Ciao, Angeletto!
-Angelo, mio caro, dove vai?!
-Ej chyba złapałaś Angelo!
-Czy to się nazywa fatamorgana?!
-Angeeeelo?!
-Ej ja się tak nie bawię. Minęły już trzy minuty.
-Ech. Angelo się zawsze spóźnia.
-Z panem nie jadę.
-Z tym następnym też.
-Dobra, minęło pięć minut. Angelo, obrażam się.
-Chce mi się pić.
c.d.n.
::un simple histoire
Zgodnie z obietnicą- Florencja, dzień pierwszy.
Oczywiście- jesteśmy szczęsciarami. Zanim udało nams ię dotrzeć do właściwego centrum i starówki- wyładowały nam się baterie w aparacie.
Jesteśmy też szczęściarami z innego powodu. Przyszedł rachunek za gaz.
Nawet ja nie chcę wiedzieć, JAKI!
Oczywiście- jesteśmy szczęsciarami. Zanim udało nams ię dotrzeć do właściwego centrum i starówki- wyładowały nam się baterie w aparacie.
Jesteśmy też szczęściarami z innego powodu. Przyszedł rachunek za gaz.
Nawet ja nie chcę wiedzieć, JAKI!

Jak łatwo stać się poliglotą.
Tak łatwo, że nie potrafię doliczyć się języków, którymi władam.
(Tageslichtprojektor?)
Tak łatwo, że nie potrafię doliczyć się języków, którymi władam.
(Tageslichtprojektor?)


Policja, napady, rozboje- stanowią treść duszy mojej.
Ha!
Ha!



Włoskie jedzenie. Ogromna noga bawoła w supermarkecie.
I te przedziwne kiełbaski w szafce naszego gospodarza, zanurzone w oleju czy czymś takim, w szklanym pojemniku w kształcie świni.
Musimy zrobić zdjęcie.

-Nigdzie na świecie nie ma więcej motorów i skuterów- Iza.
-No, w Ryzmie na pewno jest ich więcej- Stefano.
-Mhm, właściwie myślałam o Italii.




Geld, gold, diamonts, pearls, treasures.
It is so good to be a gangster. A thief.
So, can I cut off your leg?
Burn something?
2007-06-27
***Are You comfi?
Dobra, ugotowałyśmy kiełbasę z ziemniakami na obiad. Zjadłysmy i dalej czekamy na Stefano.
Współlokator uciekł jak zapytałyśmy czy zje z nami. Dajemy dalej:
7.Biznesmen który pracuje tam gdzie Aneta pracowała, co sie z nimi pokłóciła w ostatni dzień (???)
Anett? opisz to w komentarzu, bo ja się zgubiłam.
8. Anett: wsiadamy? bo ja się go boję..
-wsiadamy
Nie wiem co to było, ale było straszne, ale przynajmniej dowiózł nas do granicy z Niemcami.
Należy zwrócić uwagę na fakt, że to już 8 aut, a jeszcze nei dotarłyśmy do granicy z niemcami.
-mam pisać Florianowi, że będziemy na kolację? bo jego brat specjalnie przyszedł,
-powiedz, że będziemy na śniadanie, mamy jeszcze 1500 km, a ściemnia się,
9. Pan w jeepie.
-ale nie przemycacie nic?
-absolutnie.
godz. 20:30
miejscówka: granica polsko-niemiecka w Kołbaskowie (-mogę napisać Kiełbaskowo? może wtedy się zlitują)
Anett- ej wiesz co Ci powiem, coś odkryłam, skoro już tak rozmawiamy to tu nie ma lamp,
-pisz, że będziemy na obiad,
10. -hallo! wo gehen Sie? nach Berlin? genau!
-guten tag.
-z polsze? bo ja z litwy.
Ufff, całe szczęście, bo niemeicki nam się wyczerpał.
Nic wogóle więcej o nim nie pamiętam oprócz tego, ze wysadził nas o godz 23:30 na tankstelle pod Berlinem.
-Anett co robimy?
-nie mam planu
-ja też nie, jest środek nocy, nic nie jeździ, wszędzie niemcy
-zapalimy, napijemy się czegoś, pomyślimy....
Kupiłyśmy sobie po energydrinku po 3 euro. (12 zeta?!?!?!)
2:30
ja- hallo, herrr Gangrster, wo gehen Sie????
-my z Polski,
-ano tak, widać, to dokąd Panowie?
-Hannower.
-trochę nie po drodze,
-co nie po drodze, wsiadajcie, mam wódkę i kabanosy,
-Anettt!!!! ratunek nadszedł, jedziem.
Musimy się tylko zatrzymać w jednym lesie. Ukradliśmy samochód i trzeba go przestawić pod kamery, bo Ruscy ukradną.
-spox, no problem
c.d.n., bo Stefano wrócił do domu, my chyba już jesteśmy pijane.
10 pkt. trzeba gospodarzowi zrobić obiad.
Współlokator uciekł jak zapytałyśmy czy zje z nami. Dajemy dalej:
7.Biznesmen który pracuje tam gdzie Aneta pracowała, co sie z nimi pokłóciła w ostatni dzień (???)
Anett? opisz to w komentarzu, bo ja się zgubiłam.
8. Anett: wsiadamy? bo ja się go boję..
-wsiadamy
Nie wiem co to było, ale było straszne, ale przynajmniej dowiózł nas do granicy z Niemcami.
Należy zwrócić uwagę na fakt, że to już 8 aut, a jeszcze nei dotarłyśmy do granicy z niemcami.
-mam pisać Florianowi, że będziemy na kolację? bo jego brat specjalnie przyszedł,
-powiedz, że będziemy na śniadanie, mamy jeszcze 1500 km, a ściemnia się,
9. Pan w jeepie.
-ale nie przemycacie nic?
-absolutnie.
godz. 20:30
miejscówka: granica polsko-niemiecka w Kołbaskowie (-mogę napisać Kiełbaskowo? może wtedy się zlitują)
Anett- ej wiesz co Ci powiem, coś odkryłam, skoro już tak rozmawiamy to tu nie ma lamp,
-pisz, że będziemy na obiad,
10. -hallo! wo gehen Sie? nach Berlin? genau!
-guten tag.
-z polsze? bo ja z litwy.
Ufff, całe szczęście, bo niemeicki nam się wyczerpał.
Nic wogóle więcej o nim nie pamiętam oprócz tego, ze wysadził nas o godz 23:30 na tankstelle pod Berlinem.
-Anett co robimy?
-nie mam planu
-ja też nie, jest środek nocy, nic nie jeździ, wszędzie niemcy
-zapalimy, napijemy się czegoś, pomyślimy....
Kupiłyśmy sobie po energydrinku po 3 euro. (12 zeta?!?!?!)
2:30
ja- hallo, herrr Gangrster, wo gehen Sie????
-my z Polski,
-ano tak, widać, to dokąd Panowie?
-Hannower.
-trochę nie po drodze,
-co nie po drodze, wsiadajcie, mam wódkę i kabanosy,
-Anettt!!!! ratunek nadszedł, jedziem.
Musimy się tylko zatrzymać w jednym lesie. Ukradliśmy samochód i trzeba go przestawić pod kamery, bo Ruscy ukradną.
-spox, no problem
c.d.n., bo Stefano wrócił do domu, my chyba już jesteśmy pijane.
10 pkt. trzeba gospodarzowi zrobić obiad.
::don`t look back
Pulsantino (it.)- wichajster, kuncypel, napisiok, pociskacz.
Iloma językami mówimy?
-Nie śpisz?
-Nie.
-Ja też nie.
-Zastanawiam się, iloma językami będą mówiły nasze dzieci.
-Mam nadzieję, że conajmiej tyloma, iloma my mówimy- łącznie.
-6?
-Mhm, i dolicz do tego język mój i Cioci Izy.
tageslichtprojektor?
15 punktów dla brata- za posiadanie.
Iloma językami mówimy?
-Nie śpisz?
-Nie.
-Ja też nie.
-Zastanawiam się, iloma językami będą mówiły nasze dzieci.
-Mam nadzieję, że conajmiej tyloma, iloma my mówimy- łącznie.
-6?
-Mhm, i dolicz do tego język mój i Cioci Izy.
tageslichtprojektor?
15 punktów dla brata- za posiadanie.
::stars
| Temat: | Hallo |
cześć tato,
przesylam Ci zdjęcia w załaczniku z całej trasy, byłyśmy juz w
Szwajcarii i właśnie dotarłyśmy do Florencji, jutro musimy (!!!!!) jechać prosto
do tej miejscowości gdzie mamy pracować stopem.
Nie mów Babci gdzie jesteśmy, bo Babcia powie Maryni, Marynia natalii, a
natalia mamie i będzie głupio.
Chyba skończyły mi się pieniądze,a mamy jeszcze 1000 km do przejechania,
więc w zasadzie potrzebuje ratunku,
PKO BP
(tutaj podajemy numer konta) jakbyś tak mógł uratować córkę:)
Przejazd z Polski zajął nam 36 godzin bez przerwy, ale warto było:)
Bawimy się świetnie, jak przyjadę we wrześniu to zawitam do was na parę
dni. Pozdrów rodzinę.
Iza
ile punktów?
sporo, izzi, sporo!
-Wysłałaś tam te zdjęcia?
-Wysłałam.
-Zrób mi forward, zmienię numer i wyślę do mojego Taty.
::dosyć?
[10:19:58] florian napisał(a): can you please delete the picture of me with the general?
[10:20:02] florian napisał(a): hehe :)
[10:20:10] Ann napisał(a): which one?
[10:20:32] florian napisał(a): the one with me in the foreground and the scary russian general in the background
[10:20:44] Ann napisał(a): sure
[10:20:52] Ann napisał(a): can i ask why?
[10:21:04] florian napisał(a): thanks. i don't like it
[10:21:11] Ann napisał(a): ok
[10:21:16] florian napisał(a): and i don't want to be seen on pictures with russian gangsters :D
W tym miejscu znajdowało się zdjecie mojego chłopaka z rosyjskim generałem.
Izzi, chyba Florianowi nie spodobały się nasze opowieści o Polakach.











1
Niestety, najlepsze widoki przegapiłyśmy.
Wyładowały nam sie baterie w aparacie.
10 punktów?
Izabela na tylnim siedzeniu zrobiła około 1000 zdjęć szwajcarskich autostrad, ja płakałam na przednim, licząc godziny do rozstania z moim chłopakiem.
Izzi chyba się zgodzi ze mną- Szwajcaria jest jednym z najpiękniejszych krajów świata.
Ja na pewno się już zdecydowałam. Kiedy mogę się wprowadzić?
(Pamiętacie, jak mówiłam, że mój chłopak rzucił mnie z powodu różnic kulturowych?
On mnie rzucił z innego powodu.
Myślał, że jestem z nim dla pieniędzy.
Tylko- dla JAKICH pieniędzy?!?!)
Izzi, 100 punktów.
[10:20:02] florian napisał(a): hehe :)
[10:20:10] Ann napisał(a): which one?
[10:20:32] florian napisał(a): the one with me in the foreground and the scary russian general in the background
[10:20:44] Ann napisał(a): sure
[10:20:52] Ann napisał(a): can i ask why?
[10:21:04] florian napisał(a): thanks. i don't like it
[10:21:11] Ann napisał(a): ok
[10:21:16] florian napisał(a): and i don't want to be seen on pictures with russian gangsters :D
W tym miejscu znajdowało się zdjecie mojego chłopaka z rosyjskim generałem.
Izzi, chyba Florianowi nie spodobały się nasze opowieści o Polakach.











1

Niestety, najlepsze widoki przegapiłyśmy.
Wyładowały nam sie baterie w aparacie.
10 punktów?
Izabela na tylnim siedzeniu zrobiła około 1000 zdjęć szwajcarskich autostrad, ja płakałam na przednim, licząc godziny do rozstania z moim chłopakiem.
Izzi chyba się zgodzi ze mną- Szwajcaria jest jednym z najpiękniejszych krajów świata.
Ja na pewno się już zdecydowałam. Kiedy mogę się wprowadzić?
(Pamiętacie, jak mówiłam, że mój chłopak rzucił mnie z powodu różnic kulturowych?
On mnie rzucił z innego powodu.
Myślał, że jestem z nim dla pieniędzy.
Tylko- dla JAKICH pieniędzy?!?!)
Izzi, 100 punktów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


